Weterynarz w stajni, badanie krwi i… mamy to! Piękna, książkowa anemia u konia. Rozwiązanie jest proste: kupujemy suplement z żelazem, podajemy przez miesiąc i problem znika. Tak brzmi scenariusz, który w 99% przypadków się NIE sprawdza.
Żeby dowiedzieć się dlaczego, musimy jednak cofnąć się odrobinę i najpierw zrozumieć, czym naprawdę jest anemia i z czego może wynikać.
Wśród właścicieli i opiekunów koni wciąż powszechne jest przekonanie, że obniżone parametry czerwonokrwinkowe są jednoznacznie spowodowane niedoborem żelaza w diecie. Właśnie dlatego standardową reakcją na takie wyniki badania krwi często bywa sięgnięcie po suplementy ze zwiększoną zawartością tego pierwiastka. W rzeczywistości jednak cały mechanizm powstawania anemii u koni oraz rozwiązanie tego problemu okazują się znacznie bardziej skomplikowane, a sama suplementacja żelazem rzadko kiedy przynosi oczekiwany efekt.
Czym tak naprawdę jest anemia u konia?
Wielu osobom anemia kojarzy się po prostu ze zwykłym osłabieniem, brakiem chęci do ruchu czy gorszym okresem w sezonie. W rzeczywistości anemia u koni to pojęcie znacznie szersze i poważniejsze niż tylko chwilowy spadek formy organizmu.
Z fizjologicznego punktu widzenia anemia, zwana też niedokrwistością, to stan, w którym we krwi u konia dochodzi do spadku poniżej norm trzech kluczowych parametrów:
Liczby czerwonych krwinek (RBC / erytrocytów)
Czyli samych „transporterów”, które powstają w szpiku kostnym i nieustannie krążą w układzie krwionośnym. Ich głównym zadaniem jest fizyczne przewożenie gazów oddechowych. Odbierają tlen z płuc, dostarczają go do każdej komórki ciała.
Stężenia hemoglobiny (HGB)
To białko zawarte wewnątrz erytrocytów. Odpowiada ono za bezpośrednie wiązanie cząsteczek tlenu w płucach i oddawanie ich w tkankach. To właśnie hemoglobina nadaje krwi czerwony kolor i działa jak magnes na tlen. Bez niej same krwinki przenosić tlen w drodze do narządów.
Wartości hematokrytu (HCT)
Czyli stosunku objętości krwinek czerwonych do całkowitej objętości krwi. (Lub mówiąc prościej: gęstości i udziału erytrocytów w całej płynnej masie krwi konia.)
Jak widzicie nie ma tu ani słowa o żelazie. A to przecież właśnie z bezpośrednim niedoborem żelaza w diecie najczęściej automatycznie kojarzona jest anemia u koni.
Dlaczego łączymy anemię z brakiem żelaza?
Żelazo rzeczywiście jest kluczowym budulcem hemoglobiny – bez niego cząsteczka ta po prostu nie powstanie. U ludzi niedobory żelaza w diecie są częstsze i mogą prowadzić do anemii. U koni sytuacja wygląda jednak inaczej i schorzenie to raczej rzadko jest wynikiem bezpośredniego niedoboru żelaza w diecie. Dlaczego?
Bardzo wysoka zawartość żelaza w polskich glebach i wodzie
W naszych warunkach geograficznych woda oraz gleby są naturalnie silnie zażelazowione. W konsekwencji siano oraz pasze objętościowe z polskich upraw niemal zawsze pokrywają, a często nawet przekraczają dzienne zapotrzebowanie konia na ten pierwiastek. Prawdziwy niedobór żywieniowy żelaza u konia żywionego sianem i mającego stały dostęp do wody jest po prostu bardzo rzadki.
Skąd więc bierze się anemia?
Złe wyniki krwi rzadko wynikają z faktu, że żelaza brakuje w paszy. Najczęściej organizm po prostu z jakiegoś powodu nie może go wykorzystać, dochodzi do jego nadmiernej utraty lub do zaburzeń w samej produkcji krwinek. Możecie to zobaczyć na poniższych przypadkach:
Case Study 1:
Pierwszy przypadek dotyczył konia, u którego mimo prawidłowo zbilansowanej diety i stałego dostępu do dobrej jakości paszy objętościowej, wyniki krwi stale wskazywały na anemię. Właścicielka próbowała już podawać różne preparaty wzmacniające, ale parametry krwinkowe nie podnosiły się.
Podczas konsultacji sprawdziłam wyniki krwi, na których zauważyłam również podniesione parametry zapalne. Mogły one wskazywać na zarobaczenie. Podczas dalszego wywiadu okazało się, że odrobaczanie było przeprowadzane u konia zawsze tylko rutynowo. Ten temat nigdy wcześniej nie był głębiej diagnozowany. Zasugerowałam więc wykonanie badania parazytologicznego, na którym okazało się, że koń zmagał się z silną inwazją pasożytów.
Zarobaczenie powodowało mikrouszkodzenia śluzówki jelit i przewlekłe utraty krwi. Dodatkowo wchłanianie składników odżywczych (w tym żelaza) było zaburzone ze względu na osłabienie śluzówki. Wyjście z anemii zaczęliśmy więc od odrobaczania i suplementacji je wspierającej oraz dodatkowego wsparcia regeneracyjnego jelit. Dopiero pozbycie się pasożytów z organizmu oraz wzmocnienie śluzówki sprawiły, że organizm w końcu zaczął odbudowywać parametry krwi. Pozwoliło mu to poradzić sobie z anemią praktycznie bez żadnej większej suplementacji.
Case study 2:
Kolejny przypadek dotyczył konia, u którego anemia pojawiła się po zmianie przez właścicielkę diety. Zgłosiła się więc na konsultację, nie chcąc działać dalej na własną rękę. Po przeanalizowaniu rozpiski i aktualnie dostarczanych dawek mikro- i makroelementów okazało się, że koń przyjmuje codziennie bardzo dużo żelaza. W połączeniu z żelazem z wody i siana możemy się domyślać, że była to dawka znacznie przekraczająca potrzeby jego organizmu. Tym bardziej więc właścicielka zdziwiła się, że koń ma anemię, skoro tego żelaza tak naprawdę miał pod sufit.
Gdzie leżała przyczyna? Niestety, przy równoczesnym nadmiarze żelaza, dieta tego konia była bardzo uboga w cynk i miedź. Miedź to pierwiastek niezbędny do aktywacji białek transportujących żelazo. Odpowiadają one za wbudowanie go w hemoglobinę. Cynk z kolei wspiera procesy podziału komórkowego w szpiku kostnym, gdzie powstają nowe krwinki. Bez odpowiedniego poziomu tych pierwiastków organizm nie jest w stanie wykorzystać żelaza, nawet jeśli ma go wystarczająco. Co więcej, ogromny nadmiar żelaza blokował wchłanianie i tak już znikomych ilości miedzi i cynku z przewodu pokarmowego, tworząc błędne koło. Dopiero zbilansowanie mikroelementów, wyrównanie poziomu miedzi i cynku oraz odstawienie zbędnych dodatków pozwoliło organizmowi prawidłowo ruszyć z produkcją krwinek i wyciągnąć konia z anemii.
Case Study 3:
Właścicielka zgłosiła się do mnie na konsultację z koniem, który już od pół roku walczył z anemią. Dieta była wcześniej ustawiona przez innego dietetyka. Wszystkie suplementy, które można było w tym wypadku wprowadzić, zostały już przetestowane i nie przyniosły żadnych rezultatów. Stosunek pierwiastków w diecie również był prawidłowy. Stąd wniosek, że przyczyna problemu musiała leżeć gdzieś indziej. Po analizie diety i objawów konia zasugerowałam wykonanie gastroskopii, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Badanie wykazało krwawiące wrzody. To właśnie z uszkodzonej, stale krwawiącej śluzówki ciągle uciekała krew. Przewlekły krwotok z przewodu pokarmowego był bezpośrednią przyczyną stale obniżonych parametrów. Dopiero po wyleczeniu wrzodów i ponownym wdrożeniu odpowiedniej suplementacji wyniki w końcu się poprawiły, a koń poczuł się lepiej. Żadne suplementy jednak nie dałyby efektu, dopóki w żołądku trwało stałe krwawienie.
Podsumowanie
Jak widzicie na powyższych przykładach, choć każdy z koni cierpiał na tę samą dolegliwość – jej przyczyna w każdym przypadku była inna. Kluczem do prawidłowego rozwiązania problemu anemii nie jest więc pakowanie w konia kilogramów żelaza w ładnym opakowaniu, a prawidłowe rozpoznanie powodu jej powstania. Tylko wtedy jesteśmy w stanie wprowadzić do diety odpowiednie produkty i, jeśli potrzeba, wdrożyć odpowiednie leczenie.
Jeśli więc Twój koń walczy z anemią już od jakiegoś czasu, a wyniki nadal pozostawiają wiele do życzenia lub są coraz gorsze, warto umówić się na indywidualną konsultację diety. W ten sposób będę mogła przeanalizować Wasz przypadek, przyjrzeć się dotychczasowej diecie i pomóc Wam znaleźć prawdziwą przyczynę obniżonych parametrów. Tak, aby Wasz koń skutecznie i bezpiecznie wrócił do formy.
